Przed Nokianami: Otwieram garaż, drżą mi kolana, miliony pytań w głowie od samego rana. Jak pójdzie tym razem? Może posypali, solą ten wstrętny lód spacyfikowali. Wyjeżdżam powoli, oddycham jak ryba, jest sukces! Śniegu nie za dużo. Damy radę? Chyba…Kolejna tura walki: opona kontra zima. Powoli, jak żółw ociężale, pełza ma noga po pedale. Przed nami otchłań, pod nami górka. Z tyłu blada ma córka. Turlamy się z górki, modlę się pod nosem. Zdrowaśka dwudziesta, zakręt, o litość proszę. Sąsiadowi ironia na twarzy się maluje, jego żonka obok też się podśmiechuje. Uff! Koniec zjazdu, teraz krótka prosta, w błocie pośniegowym czas zatańczyć twista. Córka piszczy z tyłu, pot mi z nosa kapie. Zaraz wyląduję naprzeciwko w zaspie. Sukces trzeci! Teraz znowu górka… Wjeżdżam rozpędzony, już się cieszę w duchu, o masz ty cholibka, zastój w całym ruchu. Piesza sobie przeszła, więc ja na hamulec i koniec zabawy, już nie wystartuję. Za minutę lekcja będzie się zaczynać, a ja tu przed szkołą muszę się napinać! Próba druga wjazdu także nieudana, za mała prędkość wycyrklowana. Trzecie próba nareszcie z sukcesem! Tylko córka z tyłu mruczy: Znów spóźniłam się…
Z Nokianami: Otwieram garaż, puszczam oko do córki. Sprawnie pokonuję śnieg i pewnie zjeżdżam z górki. Sąsiad zazdrośnie zerka, pozdrawiam go wesoło. Myk przez błotnistą prostą i już górka przed szkołą. Wjeżdzam bez problemu, przepuszczam przechodnia, ruszam płynnie z miejsca, ot cała historia.
Jaki morał z tej opowieści mamy? Zima jest cudowna, kiedy masz Nokiany!